PRZEPISY REGULUJĄCE KORZYSTANIE Z POJAZDÓW AUTONOMICZNYCH: PRZESZKODA CZY ZACHĘTA?

03.07.2018

Mając na uwadze niedawny tragiczny wypadek pojazdu autonomicznego sieci Uber, do którego doszło w stanie Arizona, zaostrzenie przepisów regulujących korzystanie z pojazdów autonomicznych stało się przedmiotem coraz liczniejszych apeli. Podobne apele wybrzmiewały w 2016 r., gdy autonomiczny Model S Tesli pomylił białą ciężarówkę z jasnym niebem, a w efekcie uderzył w pojazd, wskutek czego kierowca Modelu S zmarł. Jednak chociaż pojazdy autonomiczne nadal uważane są za bezpieczniejsze niż ich odpowiedniki kierowane przez człowieka, w UE, USA i innych częściach świata obowiązują różnej rangi przepisy regulujące korzystanie z tych pojazdów. Celem tych przepisów jest uzyskanie równowagi między zabezpieczeniem obywateli przed potencjalnymi awariami przy jednoczesnym wspieraniu pozytywnie przełomowego rozwoju technologii, którego spodziewanym skutkiem ma być zwiększenie mobilności zarówno interesariuszy prywatnych, jak i publicznych. W niniejszym artykule przeanalizowano rozmaite środki podejmowane głównie na terenie UE i USA w celu wsparcia płynnego przejścia na model autonomicznej jazdy zarówno w obszarze komercyjnym, jak i prywatnym.

Autonomiczna jazda: 1, 2, 3... testujemy

„Wyobraźcie sobie, że po naszych drogach poruszają się zintegrowane konwoje opatrzone wielkimi napisami „Europa w ruchu”. – ogłosił Roberto Vavassori, prezes Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych CLEPA. „Byłaby to oznaka wdrożenia unijnych przepisów zapewniających poprawę jakości życia naszych obywateli”. – stwierdził.

W tym kontekście idea autonomicznej jazdy spotkała się z ciepłym przyjęciem w całej Europie. Głowy państw podpisały w Rzymie porozumienie nie tylko umożliwiające prowadzenie transgranicznych testów i eksperymentów z użyciem pojazdów autonomicznych, ale także ustanawiające kompleksowy punkt kontaktowy w każdym państwie w celu zwiększenia komunikacji i przyspieszenia procesu zatwierdzania.

Wprawdzie europejskie państwa zezwoliły na prywatne i publiczne testy pojazdów autonomicznych, jednak zniesienie ograniczeń nastąpiło tu wolniej niż w przypadku USA, co może po części tłumaczyć śmiertelne wypadki spowodowane na terenie USA w ostatnich latach. Jednakże europejskie koncerny, takie jak Daimler, wykorzystują wiele placówek testowych na terenie Stanów Zjednoczonych, gdyż ośrodki takie powstały m.in. w stanach Nevada, Kolorado, Ohio, i Michigan. Nawet państwa charakteryzujące się znacznie wyższą gęstością zaludnienia, na przykład Singapur, otwierają ośrodki badań w celu wsparcia efektywnego wzrostu w sektorze pojazdów autonomicznych.

W odpowiedzi na przepisy istniejące na terenie Stanów Zjednoczonych firma Google stworzyła w 2016 r. koalicję z koncernami Ford, Volvo, Uber oraz Lyft, mając na celu lobbowanie za przepisami i zarządzeniami sprzyjającymi ich eksperymentalnym planom. Tak czy inaczej, stanowe i federalne rządy Stanów Zjednoczonych zachęcają do rozwoju technologii, a według Davida Friedmana, byłego szefa NHTSA (National Highway Traffic Safety Administration), uciążliwe przepisy są „ostatnią rzeczą”, którą projektanci pojazdów autonomicznych chcą zaprzątać sobie głowę.

W odniesieniu do Europy, chociaż uregulowanie tych kwestii zasadniczo leży w gestii poszczególnych państw członkowskich bez ingerencji UE, ich przywódcy ustanowili między innymi inicjatywę Plan działania Gear 2030, której celem jest wypracowanie wielopoziomowego dialogu, a ostatecznie ujednolicenie obowiązujących przepisów.

Dostosowanie przepisów w celu uwzględnienia pojazdów autonomicznych

Opracowywanie przepisów w USA stanowi całkiem prosty proces, jednak dostosowywanie aspektów prawnych pojazdów autonomicznych w Europie będzie wymagało od ustawodawców ponownego sięgnięcia do Konwencji wiedeńskiej Narodów Zjednoczonych o ruchu drogowym z 1968 r. Pomimo zezwolenia państwom członkowskim na ustanawianie szczegółowych przepisów krajowych konwencja stwarza liczne przeszkody w zestawieniu z obecnymi standardami dotyczącymi autonomicznej jazdy, w tym wymóg, aby pojazdy te poruszały się z prędkością nie większą niż 10 km/h. Tym niemniej, poczyniono szereg postępów ustawodawczych ze szczególnym uwzględnieniem autonomicznej jazdy, np. w Niemczech zapewniono możliwość przeprowadzania badań pod warunkiem rejestracji w czarnej skrzynce każdorazowej procedury przekazania sterowania oraz zapewnienia kierowcy siedzącego w fotelu kierowcy – który to wymóg niedawno został zniesiony w stanie Kalifornia ze wskazaniem, że zdalne sterowanie pojazdem jest wystarczające.

Istnieje również konieczność dostosowania dyrektyw UE do specyfiki pojazdów autonomicznych oraz zastrzeżeń, jakie pojawiają się w ich kontekście w odniesieniu do odpowiedzialności oraz dokumentów uprawniających do kierowania tymi pojazdami. Przykładowo unijna dyrektywa 2009/103/WE wymaga obowiązkowego ubezpieczenia wszystkich pojazdów na terenie UE od odpowiedzialności cywilnej i ustanawia minimalnej progi sum gwarancyjnych za uszkodzenia ciała i szkody majątkowe. Powstaje wówczas pytanie, czy konieczny byłby wymóg obowiązkowego ubezpieczenia spoczywający na producentach w odniesieniu do ciążących na nich zobowiązań. Towarzystwo ubezpieczeniowe Allianz ogłosiło jednak, że obecnie nie są podejmowane żadne działania w zakresie przepisów dotyczących odpowiedzialności i w najbliższej przyszłości będzie ona nadal spoczywała na człowieku.

Co więcej, unijna dyrektywa 2006/126/WE wyznacza szereg minimalnych wymogów dotyczących praw jazdy. Treść tej dyrektywy będzie wymagała dostosowania, aby potrzebujący kierowcy rozumieli ograniczenia związane z korzystaniem z pojazdów autonomicznych oraz sytuacje, w jakich może być konieczne ponowne przejęcie kontroli nad pojazdem. W odniesieniu do autonomicznych samochodów ciężarowych może być również konieczna aktualizacja unijnej dyrektywy 2003/59/WE, która określa szkolenia i wstępne kwalifikacje zawodowych kierowców.

Wypadek, który niedawno miał miejsce w Arizonie, najprawdopodobniej nie był ostatnim wypadkiem tego rodzaju, dlatego rządy po obu stronach Atlantyku dążą do podjęcia dalszych kroków ułatwiających życie obywateli przy zachowaniu relatywnie wyższego poziomu bezpieczeństwa. Nie będzie to łatwe, jednak ustawodawcy zdają się rozumieć korzyści płynące z pomyślnego wdrożenia pojazdów autonomicznych, dlatego ostrożnie, lecz konsekwentnie nie ustają w działaniach.